Oferty w Twoim regionie
Włącz powiadomienia na pulpicie
Wróć na początek

Od literaturoznawstwa do IT Kontrakt

Nazywam się Daniel Radecki i pracuję jako inżynier po ukończonej polonistyce – tak jeszcze do niedawna lubiłem się przedstawiać, bo zawsze wywoływało to efekt zaskoczenia i pytanie: „Jak ty to zrobiłeś?”. Po dłuższej lub krótszej odpowiedzi następowała zaś dyskusja o ogólnie deklarowanym kryzysie humanistyki, od której uciec nigdy się nie dało. Czy humaniści są potrzebni? –  pytanie zadaje współczesny świat, szukający lekarstwa na raka, planujący podróż na Marsa i konstruujący sztuczną inteligencję. Inżynierowie, naukowcy i programiści wprost odpowiadają „nie”, gdyż: humanistyka nie wytwarza produktu krajowego brutto, w związku z czym traci cenne zasoby, mogące być spożytkowane gdzie indziej. Sami humaniści natomiast nie potrafią liczyć i hurtem zasilają szeregi bezrobotnych. Z tego względu kierunki humanistyczne powinny zostać zlikwidowane, kosztem nauk ścisłych.

Spróbujmy rozprawić się z tą opinią używając metodyki projektowej stosowanej w świecie IT. Na podstawie mojego testerskiego doświadczenia zawodowego śmiało mogę postawić tezę, że kluczem do powodzenia projektu jest m.in. poprawne sformułowanie definicji, innymi słowy: określenie, czym dany obiekt jest, a czym nie jest. Kolejnym krokiem jest sformułowanie wymagań, by wiadomo było, że dana aplikacja służy np. do przypominania o tym, że „zrobiło się pranie”, a nie do „robienia prania”.  Potem, w największym skrócie, następuje jej projektowanie, kodowanie, testowanie i wdrożenie. Oczywiście upraszczam, zgodnie z potrzebą chwili.

Zacznijmy zatem od definicji: kim jest humanista?

Według obiegowej opinii, to człowiek nie potrafiący liczyć. Według opinii samych humanistów, jest to osoba wszechstronna, interesująca się różnymi dziedzinami nauki, ale zawsze stawiająca człowieka w centrum świata.

Widzimy więc, że problem występuje już na tym etapie. Definicje te nie są spójne, bo niechęć do matematyki nie ma nic wspólnego z wszechstronnością. A jeśli definicje są niespójne, to wymagania mogą pójść w dwóch różnych kierunkach:

– od humanistów nie można wiele wymagać, skoro nie potrafią liczyć,

– od humanistów powinno wymagać się wiele, bo bycie humanistą to bycie wszechstronnym.

Jak humanista planuje i koduje swoje życie? Bez wątpienia wybierając kierunek studiów. W pierwszym wypadku wybiera te studia, na które się dostał, i bez większej refleksji dryfuje od roku do roku najmniejszym nakładem sił. W drugim – studia są świadomym wyborem, ale sam kierunek nie jest ograniczeniem, lecz okazją do poznania świata z różnych perspektyw. A potem przychodzi czas na testy i gdy kod wygląda tak:

 

Humanist person = new Humanist();

if (you.canCountOn(person)) {

you.expectALot(person);

} else {

you.fire(person);

}

 

i pierwszy warunek jest niespełniony, nie można się spodziewać skutecznego wdrożenia w świat. „Umiesz liczyć – licz na siebie” – jak głosi motto. Ale wbrew pozorom, humaniści wcale nie są przegrani na rynku pracy i w życiu. Kluczowym czynnikiem jest tu wspomniana wcześniej wszechstronność, pozwalająca osobie po studiach tego typu znaleźć pracę właściwie wszędzie, po odpowiednim przysposobieniu i przebranżowieniu. Świeżo upieczony informatyk po studiach także nie będzie od razu świetnym programistą, jeśli przespał studenckie lata i nie kształcił się samodzielnie w tym kierunku. No dobrze, ale piszę tutaj o przebranżowieniu, czyli ucieczce od zajęć typowo humanistycznych. A czy one same są potrzebne?

By odpowiedzieć na to pytanie pozwolę sobie na naszkicowanie metaforycznego obrazu. Styrany pracą programista wraca do domu, zasiada przed pięknym, pięćdziesięciocalowym, zakrzywionym telewizorem, w którym są tylko… programy popularnonaukowe. Nie ma „Gry o tron” ani żadnych innych filmów i seriali. Telewizor losowo wybiera kanały i wyświetla je według najnowszych trendów. Z funkcji samodzielnego wyboru programu zrezygnowano.

Podsumowując, humaniści (ci wszechstronni) bywają światu potrzebni, bo tworzą kulturę, która nierozerwalnie jest sprzężona z nauką. Zdobycze technologii często powstają dzięki zdobyczom kultury i odwrotnie. Wynalazki i programy komputerowe są w końcu tworzone dla człowieka, w związku z czym przydatne jest istnienie osób, które zapytają nie tylko „jak?”, ale i „dlaczego?”.

Autor jest absolwentem filologii polskiej, autorem powieści „Wszyscy jesteśmy hipsterami”, pracującym w IT Kontrakt jako Inżynier ds. Zapewniania Jakości Oprogramowania.

Komentarze

Napisz do nas

Przeglądając stronę wyrażasz zgodę na przetwarzanie swoich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania przez Ciebie z Serwisu oraz innych parametrów zapisywanych w plikach cookies przechowywanych na urządzeniu, z którego korzystasz w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez "IT KONTRAKT" spółka z ograniczoną odpowiedzialnością z siedzibą we Wrocławiu, ul. Gwiaździsta 66, 53-413 Wrocław i Zaufanych Partnerów IT KONTRAKT Sp. z o.o.